Koalicja blogów na rzecz promocji fanstastyki
Blog > Komentarze do wpisu

Kuttner Henry, Próżny robot

Autor recenzji: Fenrir [zaginionyalmanach.blogspot.com] 



Tytuł:
Próżny robot
Autor:
Henry Kuttner
Wydawnictwo:
SOLARIS
Ilość stron:
400
Rok wydania:
2011
Cena:
39,90 PLN
Ocena recenzenta:
9+/10

 

„Próżny robot” to pozycja dość nietypowa – trudno dziś znaleźć książki, w których zebrano by teksty fantastycznonaukowe sprzed kilkudziesięciu lat, na dodatek utrzymane w humorystycznej konwencji. Antologia ta to właściwie trzy tytuły w jednym – każdy z nich zawiera w sobie inne historie, na dodatek mocno odcinające się od innych opowiadań Kuttnera, które zaprezentowano w „Próżnym robocie”. I tak oto otrzymaliśmy „Roboty i podróże w czasie”, które są zobrazowaniem scenariuszy usnutych przez autora na temat kontaktów z przedstawicielami obcych cywilizacji, „Próżnego robota” jako pełne sarkazmu spojrzenie na rozwój technologiczny i jego możliwe konsekwencje oraz „Hogbenów”, jako przeniesienie przedindustrialnej epoki z życia przeciętnego Amerykanina na podłoże fantastycznonaukowe. Antologia stanowi zaś bezlitosne zderzenie tych trzech obrazów, pokazując jednocześnie, że proza fantastycznonaukowa wcale nie musi się tak błyskawicznie starzeń.

Opowiadania w pierwszej części to: „Roboty i podróże w czasie”, „Tubylerczykom spełły fajle”, „Twonk” oraz „Gdy przebierze się miarka”. Każde z nich to odrębna historia, zaś największy nacisk autor położył na tytułowe podróże w czasie, wplatając w nie trzy mocno oryginalne scenariusze przedstawiające kilka możliwych wariantów naszych przyszłych kontaktów z obcymi cywilizacjami. Jednocześnie wszystkie trzy opowiadania stanowią dość mocny kontrast dla reszty antologii, bo mają nie tyle śmieszyć, co zmusić do refleksji czytelnika nad historiami, które stworzył Kuttner.

Drugi zbiorek opowiadań to historie z życia zapijaczonego wynalazcy, Galleghera: „Idealna skrytka”, „Świat należy do mnie”, tytułowy „Próżny robot”, „Gallegher Bis” i „Ex machina”. Wizje Kuttnera w tych opowiadaniach są zdecydowanie komediowe – głównym bohaterem jest konstruktor znany z tego, że prawie zawsze można spotkać go pijanego, a działanie machin, które konstruuje w momencie, gdy procenty buzują mu w głowie, trzeba najpierw rozgryźć. Co jest o tyle ciekawym zadaniem, że Gallegher ma w zwyczaju podążanie po linii najmniejszego oporu, aby jednym wynalazkiem zadowolić kilku zleceniodawców jednocześnie. Jednak największą perłą w całej antologii jest główny bohater „Próżnego robota”, czyli… próżny robot, który został poniekąd skonstruowany przez przypadek (jego pierwotne przeznaczenie było zgoła inne od obecnego). Jako lokaj Joe (lub Narcyz, jak też nazywa go jego stwórca) nie miałby sobie równych, gdyby nie pewien drobny szczegół – nad wyraz lubi on podziwiać swój wygląd i delektować się brzmieniem własnego głosu. Zaś zapytany o świętość, którą czci, odpowiada bez zastanowienia – wierzy w kult samego siebie.

Ostatnie opowiadania to epizody z życia rodziny mutantów, Hogbenów: „Stos kłopotów”, „Profesor opuszcza scenę”, „Do zobaczenia” i „Zimna wojna”. Opowiadania te zdecydowanie różnią się od poprzednich historii o Gallegherze. Owszem – protagoniści nadal stanowią tutaj bardzo wybuchową i oryginalną mieszankę, jednak zabrakło tego ironicznego humoru i wyraźnej kpiny z rozwoju technologicznego, jaki można było znaleźć w poprzednich tekstach. Z jednej strony, jest to podyktowane tłem fabularnym, które wykreował Kuttner dla swoich niecodziennych bohaterów (stereotypowa wioska pełna stereotypowych farmerów, którą industrializacja ominęła szerokim łukiem), jednak może tu brakować ironicznego podejścia do technologii obecnego w poprzedniej części antologii.

Ponadczasowość prozy Kuttnera, to między innymi fakt, że autor nie starał się przewidzieć rozwoju technologii na przestrzeni kolejnych kilkudziesięciu lat. Wszystkie jego absurdalne wytwory wyobraźni kwalifikują się do prozy fantastycznonaukowej tylko wtedy, kiedy z nazwy gatunku wyrzucimy „naukową”. Jedynym spojrzeniem w (nie)daleką przyszłość jest protagonista tytułowego „Próżnego robota”, ale i jemu bliżej jest do sympatycznej osobowości, niż do zbieraniny serwomechanizmów i układów scalonych. Właśnie to jest kolejną zaletą tekstów Kuttnera – nie starał się on stworzyć bohaterów wyidealizowanych. Po prostu wybrał najbardziej powszechne ludzkie wady i przestawił je w nowy, mocno karykaturalny sposób.

Z całą pewnością można powiedzieć, że twórczość Henry’ego Kuttnera oparła się upływowi czasu. Jego ostatnie teksty pochodzą z lat 50 ubiegłego wieku, na krótko przed nagłą śmiercią autora, co w znacznym stopniu zaważyło na zapomnieniu, w jakie popadł obecnie Kuttner. Jednak „Próżny robot” bardzo dobrze przypomina wybrane teksty tego autora, i być może pozwala zapoznać się z nim młodszym czytelnikom, którzy o jego istnieniu dotąd mogli nie mieć pojęcia.

czwartek, 19 lipca 2012, felicja79

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:




Koalicja blogów
Dołącz do nas :-) UWAGA: zmiany!

Recenzenci:
Nika
Ew
Felicja
Krainaczytania
Avo_lusion
Polonisty
Lena
Monweg
Jareckr
Pestis
Fenrir
ZaczytAnia
Viginti Tres
Jenny
Książkówka
Sophie
Isztar
Alannada
GumcioBook
Megajra
Clarissa
Honorata
Shadya
Shoko
Agnieszka (krimifantamania)
Barwinka
Agata Przygoda
Adam Kopeć


Spotkania autorskie
Rafał Kosik
Andrzej Pilipiuk


Szablon
28 szablon ornament - fioletowy


Spis treści
A - H
I - P
R - Ż




Wyszukiwarka