Koalicja blogów na rzecz promocji fanstastyki
Blog > Komentarze do wpisu

Pratchett Terry, Ciekawe czasy

Autor: Fenrir [zaginionyalmanach.blogspot.com] 

 

Tytuł: Ciekawe czasy
Autor: Terry Pratchett
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Ilość stron: 303
Rok wydania: 1994
Cena: 29,90 PLN
Ocena recenzenta: 8+/10
Poznajcie „maga” Rincewinda. Wybitnego lingwistę (umie błagać o litość w dziewiętnastu językach i po prostu wrzeszczeć w kolejnych czterdziestu czterech) oraz doktora do spraw ucieczek. Zapoznajcie się także z instytucją Niewidocznego Uniwersytetu. Tam wykładowcy i studenci do perfekcji opanowali sztukę nienauczania, uznając ją za oficjalną tradycję uczelni. Mimo wszystko wykładowcy pracują jak zawsze. Wszyscy prowadzą wykłady w sali 3B, której nie znajdzie się na żadnej mapie budynku.
Sam Rincewind wiódł sielskie życie jedynego mieszkańca bezludnej wyspy wraz ze swoim Bagażem, który upodobał sobie polowanie na rekiny zwabione prostym równaniem „widzę = zjadam”. Teraz jednak życie pełne lenistwa się skończy, bo jego koledzy po fachu wysyłają go na kontynent Przeciwwagi, by tam zasłużył na swój tytuł maga. Imperium Agatejskie ma jednak wyjątkowo pecha. Jakby nie wystarczył im Rincewind, do gry włącza się także Srebrna Orda pod dowódcą Cohena Barbarzyńcy, która chce ukraść całe Imperium.
Pratchett nie byłby Pratchettem, gdyby nie zamieścił w swojej książce masy nawiązań do naszej kultury. Stąd nie dziwi karykatura Conana Barbarzyńcy, zawodników sumo, których zdolny jest zatrzymać tylko inny zawodnik sumo lub kontynent, czy też innych gagów, takich jak chociażby szpiedzy w wazach. A to epickie zwieńczenie bohaterskiej powieści o Srebrnej Ordzie. Takim niestraszna nawet stutysięczna przewaga wojsk wroga!
Trudno nie wspomnieć o kąśliwych komentarzach, zarówno w przypisach jak i samym tekście. Stąd też mądrość życiowa Rincewinda, jaką jest zasada, iż „brak pościgu nie daje powodu do zaprzestania ucieczki”.
Przyznam, że obawiałem się Rincewinda osadzonego w świecie stylizowanym na Daleki Wschód. Po prostu nie wierzyłem, że przeniesienie się z brudnych, ciemnych i niebezpiecznych ulic Ankh-Morpork może być udane. Zabieg prawie się udał, jednak książka lekko straciła jakby na dawnym, charakterystycznym dla tego autora humorze, perwersyjnym aż do bólu. Z naciskiem na słowo „lekko”. I mimo że nie jest to najlepsza pozycja o tchórzliwym magu, można zasiąść i odejść bez niesmaku, który może towarzyszyć przy ostatnich tytułach, które wyszły spod pióra Pratchetta.



niedziela, 08 lipca 2012, fosher

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:




Koalicja blogów
Dołącz do nas :-) UWAGA: zmiany!

Recenzenci:
Nika
Ew
Felicja
Krainaczytania
Avo_lusion
Polonisty
Lena
Monweg
Jareckr
Pestis
Fenrir
ZaczytAnia
Viginti Tres
Jenny
Książkówka
Sophie
Isztar
Alannada
GumcioBook
Megajra
Clarissa
Honorata
Shadya
Shoko
Agnieszka (krimifantamania)
Barwinka
Agata Przygoda
Adam Kopeć


Spotkania autorskie
Rafał Kosik
Andrzej Pilipiuk


Szablon
28 szablon ornament - fioletowy


Spis treści
A - H
I - P
R - Ż




Wyszukiwarka