Koalicja blogów na rzecz promocji fanstastyki
Blog > Komentarze do wpisu

Pratchett Terry, Nomów księga odlotu

Autor: Adam Kopeć [magiaksiazek.pl]



Podróż

Jak prosta byłaby dla Ciebie podróż na Florydę? Wystarczyłoby tylko, żebyś kupił bilet. Inne kwestia ile ten bilet kosztuje ;P

Teraz wyobraź sobie, że masz kilka cali wzrostu i dopiero niedawno dowiedziałeś się, że świat jest znacznie, znacznie, znacznie większy niż to sobie kiedykolwiek wyobraziłeś. Trafiłbyś na Florydę?

Właśnie podróż kilku małych ludków opisuje Terry Pratchett w książce Nomów księga odlotu.

Na piechotę za daleko. Samochodem też. Co zostaje? Oczywiście samolot. Raz leciałem samolotem, a właściwie dwa bo tam i z powrotem. Ale to był znacznie mniejszy samolot niż ten, którym podróżowały Nomy.

Ok tylko jak one się na ten samolot dostały? Przecież nie kupiły sobie biletów. Miały odrobinę pomocy, ale żeby poznać szczegóły, musisz przeczytać opowieść o Nomach.

W każdym razie lot Concordem na niebotycznej wysokości trwający ponad 6 godzin może być wyzwaniem dla małych ludków. Szczególnie, że dla nich czas płynie szybciej. Wyobraź sobie, że musiałbyś spędzić w samolocie dwie i pół doby. Bez jedzenia. Na szczęście posiłki łatwo znaleźć w samolocie, bo ludzie też jedzą.

Bardzo wysoko i bardzo szybko

Sprawy jednak szybko się komplikują gdy masz za towarzysza maniaka, który musi wiedzieć dokładnie jak każda maszyna działa. A jeszcze chętniej zasiadłby za jej sterami. Za sterami Concorda, który porusza się szybciej od dźwięku. Dokładnie leci z prędkością tysiąca trzystu pięćdziesięciu dwóch mil na godzinę na wysokości pięćdziesięciu pięciu tysięcy stóp. To bardzo wysoko i bardzo szybko. To naprawdę bardzo wysoko i bardzo szybko ;)

Krótko mówiąc, jak to w książkach bywa, podróż pełna jest niebezpieczeństw i nieprzewidzianych sytuacjach.

Pierwszy kontakt

Ale takie historie przeważnie dobrze się kończą i Nomy w końcu docierają na Florydę. Ale jest dopiero początek ich misji, a przed nimi daleka droga.

Powiem jeszcze tylko, że Nomy nawiązują pierwszy kontakt. Z ludźmi oczywiście.

A swoją drogą my ludzie chyba jesteśmy bardzo samotni. Bo tak mocno i usilnie pragniemy znaleźć jakąś inną inteligentną rasę we wszechświecie. W tej wielkiej ciemnej przestrzeni.

A i Grimma dostaje w końcu swoje żabki. Oczywiście od Masklin.

P.S. Księgi Nomów

Terry Pretchettowi napisanie opowieści o małych ludzikach zajęło kilka lat. Tak powstała część I, II i III, ale mądrzy ludzie postanowili to połączyć. W końcu jedna książka, nawet gruba, jest tańsza od trzech. Połączone historie o Nomach ukazały się pod tytułem Księgi Nomów.



czwartek, 26 lipca 2012, fosher

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:




Koalicja blogów
Dołącz do nas :-) UWAGA: zmiany!

Recenzenci:
Nika
Ew
Felicja
Krainaczytania
Avo_lusion
Polonisty
Lena
Monweg
Jareckr
Pestis
Fenrir
ZaczytAnia
Viginti Tres
Jenny
Książkówka
Sophie
Isztar
Alannada
GumcioBook
Megajra
Clarissa
Honorata
Shadya
Shoko
Agnieszka (krimifantamania)
Barwinka
Agata Przygoda
Adam Kopeć


Spotkania autorskie
Rafał Kosik
Andrzej Pilipiuk


Szablon
28 szablon ornament - fioletowy


Spis treści
A - H
I - P
R - Ż




Wyszukiwarka