Koalicja blogów na rzecz promocji fanstastyki
Blog > Komentarze do wpisu

Pratchett Terry, Zbrojni

Autor recenzji: Fenrir [zaginionyalmanach.blogspot.com] 

 

Tytuł: Zbrojni
Autor: Terry Pratchett
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Ilość stron: 314
Rok wydania: 1993
Cena: 29,90 PLN
Ocena recenzenta: 8+/10

 

Książka zaczyna się nawet dość niewinnie. Mamy tylko wybuchniętego smoka w siedzibie Gildii Skrytobójców. A ci, jak to skrytobójcy, nie życzą sobie pomocy Straży Miejskiej, która odzyskała swoje dawne znaczenie po wydarzeniach opisanych w poprzedniej części cyklu. Tym razem Strażnicy zamierzają niwelować ograniczenia rasowe, przyjmując w swój poczet dość niezwykłych rekrutów – między innymi jest to troll imieniem Detrytus. I to nie koniec niespodzianek, bo sama Angua (jedyna kobieta w Straży) wydaje się trochę dziwna…

Smok jest tylko początkiem problemów. Zagrożenie jest tym razem dużo większe, niż poprzednio – tajemniczy Rusznic dziurawi (trudno uwierzyć w istnienie takich w Ankh-Morpork) uczciwych obywateli miasta! Sytuacja stanie się nieznośna, gdy kapitan dziennej zmiany Straży aresztuje jednego z trollów (jest trollem! Na pewno jest winny zabójstwa krasnoluda). A od tego rozpoczną się zamieszki, podczas których stanie się rzecz niesłychana: G.S.P. Dibbler zostanie zmuszony do (uwaga! Tylko dla czytelników o mocnych nerwach!) zjedzenia dwóch swoich kiełbasek! Całej sprawy nie poprawia fakt, że Vimes lada dzień odchodzi ze straży. Oficjalnym powodem tej decyzji jest jego ślub z Lady Ramkin, bogatą dziewoją, którą poznał przy okazji walki z pewnym smokiem królewskim… A nieoficjalnie wszyscy wiemy, że kobiety małżeństwem starają się nas usidlić za wszelką cenę i odwieść od wykonywania naszego ukochanego zawodu, nawet jeśli co pięć minut ryzykujemy wbicie sztyletu w plecy lub bełtu w gardło. Co ciekawe, należy wspomnieć o fakcie, że Detrytus, przebywając w chłodni, zdołał zapisać całą matematykę i sprowadzić ją do jednego zapisu. Wszak wszyscy wiedzą, że trolli mózg najlepiej działa w niskiej temperaturze.

Nad tytułem można by się rozwodzić naprawdę długo, ale nie ma to najmniejszego sensu. Wszyscy wiemy, że stary styl Pratchetta jest niezrównany, a ja mogę tylko polecać jego książki. Ironia, sarkazm i humor aż wylewa się z kartek.

wtorek, 10 lipca 2012, felicja79

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:




Koalicja blogów
Dołącz do nas :-) UWAGA: zmiany!

Recenzenci:
Nika
Ew
Felicja
Krainaczytania
Avo_lusion
Polonisty
Lena
Monweg
Jareckr
Pestis
Fenrir
ZaczytAnia
Viginti Tres
Jenny
Książkówka
Sophie
Isztar
Alannada
GumcioBook
Megajra
Clarissa
Honorata
Shadya
Shoko
Agnieszka (krimifantamania)
Barwinka
Agata Przygoda
Adam Kopeć


Spotkania autorskie
Rafał Kosik
Andrzej Pilipiuk


Szablon
28 szablon ornament - fioletowy


Spis treści
A - H
I - P
R - Ż




Wyszukiwarka