Koalicja blogów na rzecz promocji fanstastyki
Blog > Komentarze do wpisu

Randall Cecilia, Hyperversum

Autor: Fenrir [zaginionyalmanach.blogspot.com] 

 

Tytuł: Hyperversum
Autor: Cecilia Randall
Wydawnictwo: Esprit
Ilość stron: 749
Rok wydania: 2011
Cena: 39,90 PLN
Ocena recenzenta: 1/10
Sama autorka w posłowie zaznacza, że „Hyperversum” nie jest powieścią historyczną, lecz fantastyczną, pomimo tego, że opowiada ona o bitwie, która naprawdę miała miejsce w mrokach dziejów. W tym miejscu nie można wspomnieć książek Bernarda Cornwella, który porusza się w identycznej tematyce, i nawet fakt, że owy pan pisze prozę czysto historyczną nie sprawia, że można tak bardzo zaniedbać stworzony przez siebie świat.
Już sam pomysł autorki na wprowadzenie bohaterów do owych historycznych wydarzeń może skutkować bólem zębów – wirtualna rzeczywistość nagle przeradza się w „rzeczywistość”, jeśli tak można to nazwać. Ten wątek jest po prostu do bólu naiwny i denny, a przez to sprawia wrażenie, że Hyperversum było pisane na siłę…
Pierwsze złe wrażenie sprawiają już sami główni bohaterzy – na pewno każdy pisarz dąży do tego, by Ci potrafili zaryć się czytelnikowi w pamięć, byli wyraziści i unikalni. Autorka jednak zdecydowanie przesadziła w tych staraniach – wykreowane przez nią postacie są niesamowicie papierowe i sztuczne. Rozumiem także, że nie samymi ostatnimi podlecami czytelnik fantasy żyje, ale bohaterzy „Hyperversum” momentami silą się na taką szlachetność, że szkliwo zaczyna odpadać z zębów całymi płatami… Niestety, ale nawet sceneria jest tu po prostu sztuczna – jeszcze nigdy nie miałem tak silnego wrażenia, że oglądam starannie wyreżyserowane przedstawienie z nisko-budżetową scenerią, jak podczas lektury „Hyperversum” właśnie.
Nie ukrywajmy – ujęcie tematu dawało miliony możliwości. Cecilii Randall udało się jednak wręcz w koncertowy sposób zepsuć dobrze zapowiadającą się książkę – wszystko zdaje się tu krzyczeć i pokazywać czytelnikowi, jak sztuczne i schematyczne jest. Jeśli autorka chce zabrać mnie w podróż do średniowiecza, to oczekuję od niej, że poczuję się niczym w tamtych czasach. Tymczasem miałem wrażenie, że uczestniczę w kiepskiej symulacji. Dawno już nie miałem do czynienia z książką tak spłyconą jak „Hyperversum” – a na dodatek autorka stara się za wszelką cenę nadać jej drugiego dna, co przynosi skutki – w trudno to uwierzyć, ale to możliwe – które pogrążają książkę w jeszcze większym bagnie. Nie polecam – w tym segmencie zdecydowanie lepiej sięgnąć po książki wirtuoza średniowiecza, jakim jest Bernard Cornwell.



środa, 11 lipca 2012, fosher

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:




Koalicja blogów
Dołącz do nas :-) UWAGA: zmiany!

Recenzenci:
Nika
Ew
Felicja
Krainaczytania
Avo_lusion
Polonisty
Lena
Monweg
Jareckr
Pestis
Fenrir
ZaczytAnia
Viginti Tres
Jenny
Książkówka
Sophie
Isztar
Alannada
GumcioBook
Megajra
Clarissa
Honorata
Shadya
Shoko
Agnieszka (krimifantamania)
Barwinka
Agata Przygoda
Adam Kopeć


Spotkania autorskie
Rafał Kosik
Andrzej Pilipiuk


Szablon
28 szablon ornament - fioletowy


Spis treści
A - H
I - P
R - Ż




Wyszukiwarka