Koalicja blogów na rzecz promocji fanstastyki
Blog > Komentarze do wpisu

Rothfuss Patrick, Strach mędrca, tom 1

Autor recenzji: Fenrir [zaginionyalmanach.blogspot.com] 

 

Tytuł:  Strach mędrca, tom 1
Autor: Patrick Rothfuss
Wydawnictwo: REBIS
Ilość stron: 674
Rok wydania: 2011
Cena: 45,90 PLN
Ocena recenzenta: 8+/10

 

Na kontynuację „Imienia wiatru”, debiutanckiej powieści Patricka Rothfussa czytelnikom przyszło czekać blisko trzy lata. Pierwszy tom zbyt mocno stawiał na uniwersyteckie (chciałoby się rzec „studenckie”) życie Kvothe’a, a zakończył się sztampowym i wymuszonym epizodem mającym wyrwać czytelnika poza mury uczelni. Jak wygląda sprawa z drugim tomem „Kronik Królobójcy”?

„Strach mędrca” stanowi wyraźną kontynuację "Imienia wiatru" - fabuła powieści rozpoczyna się tam, gdzie  Kvothe przerwał swoją opowieść w poprzednim tomie. Brak jednak chociażby przypomnienia tego, co rozgrywało się w pierwszej części trylogii – wiele osób będzie musiało przypomnieć sobie „Imię wiatru” przed lekturą „Strachu mędrca”. Kolejne epizody historii legendarnego maga-muzyka znów są wręcz przesycone akademickimi wspomnieniami – tym razem jednak ta lwia część fabuły nie zgrzyta między zębami tak bardzo, jak poprzednio. Powód jest prosty – Kvothe nie jest już żółtodziobem, lecz studentem zapoznanym z działaniem instytucji, jaką jest Uniwersytet. Konflikt głównego bohatera z Ambrose’em się nasila i staje się poważniejszy - to już nie „niewinne” żarty.  Tylko Denna się nie zmienia - to nadal stara, (nie)dobra Denna.

Fabuła w „Strachu mędrca” jest zbudowana identycznie, jak w „Imieniu wiatru” – około 85% książki to przygody Kvothe’a rozgrywające się na Uniwersytecie i przyległościach, a końcowy epizod ma miejsce daleko od murów uczelni. W odróżnieniu od poprzedniej części trylogii tym razem jednak przejście do zagranicznych wojaży głównego bohatera jest naturalne i płynne. W tym tomie mniej jest także zastojów akcji.

Czytelników, którzy liczą na jakieś zakończenie wątków rozpoczętych w „Imieniu wiatru” uprzedzam, że to nie nastąpi. Ba! Czasami nawet nie pojawia się o nich prawie żadna wzmianka. Druga część trylogii nie przynosi zresztą poprawy w zakresie wątków bez kontynuacji – kilka epizodów w opowiadanej historii zdaje się być bardzo ważnymi dla fabuły, ale później czytelnik nie znajduje o nich nawet najmniejszego wspomnienia. Nadal także Rothfuss poświęca wiele miejsca na wyjaśnianie drobiazgów, które z jednej strony urozmaicają świat powieści, z drugiej jednak szczegółowość autora w opisywaniu kulturowych zawirowań zaczyna być po prostu irytująca.

Autor bardzo mocno koncentruje się na postaci Kvothe’a, co jest w sumie zrozumiałe, biorąc pod uwagę fabułę. Jednakże czasami czytelnik może mieć dość ciągłego czytania o tym, jak protagonista radzi sobie w najdziwniejszych i najbardziej niebezpiecznych sytuacjach – i o tym, jak zawsze spada on, niczym przysłowiowy kot, na cztery łapy, co najwyżej dorabiając się kilku siniaków i ran ciętych.

„Strach mędrca” to typowy środek trylogii – łączy on część pierwszą z nieistniejącą jeszcze trzecią. W porównaniu do poprzedniej części zdecydowanie więcej w nim różnorodnej akcji. Widać także psychiczne dojrzewanie Kvothe’a oraz większą wprawę w posługiwaniu się piórem – zarówno tym Kronikarskim, jak i autorskim. Powieści wyraźnie brakuje wprawdzie fabularnej głębi, jednak wszystko idzie ku lepszemu. Jeśli Rothfuss zachowa tę tendencję, to zwieńczenie trylogii będzie naprawdę niezłym kawałkiem fantasy!

środa, 11 lipca 2012, felicja79

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:




Koalicja blogów
Dołącz do nas :-) UWAGA: zmiany!

Recenzenci:
Nika
Ew
Felicja
Krainaczytania
Avo_lusion
Polonisty
Lena
Monweg
Jareckr
Pestis
Fenrir
ZaczytAnia
Viginti Tres
Jenny
Książkówka
Sophie
Isztar
Alannada
GumcioBook
Megajra
Clarissa
Honorata
Shadya
Shoko
Agnieszka (krimifantamania)
Barwinka
Agata Przygoda
Adam Kopeć


Spotkania autorskie
Rafał Kosik
Andrzej Pilipiuk


Szablon
28 szablon ornament - fioletowy


Spis treści
A - H
I - P
R - Ż




Wyszukiwarka