Koalicja blogów na rzecz promocji fanstastyki
Blog > Komentarze do wpisu

Sapkowski Andrzej, Miecz przeznaczenia

Autor recenzji: Polonisty [polonisty.blox.pl]

 

"Miecz przeznaczenia ma dwa końce, tym drugim jesteś ty…" Wiedźmin nie wierzy w przeznaczenie, nawet kiedy przeznaczenie prawie nie odgryza mu… nogi.

Nie ma co tu pisać pochwalnej recenzji. I bez moich wypocin wszyscy wiedzą, jak wspaniałą książką jest Miecz przeznaczenia. Piszę w zasadzie, aby pochwalić się, że przeczytałam:)

Dostało się naszym legendom od pana Sapkowskiego, oj dostało… :P Wanda utopiła się w rzece Doopie, bo nikt jej nie chciał, a biedny szewczyk Dratewka został przechrzczony na Kozojeda… Szewc Kozojed… próbował otruć smoka, wypychając owcze truchło różnymi truciznami. Z tegoż to pasterza zrobił Sapkowski strasznego buraka, a z Małej Syrenki Andersena niesamowitą magierę, utyskującą, że sobie łuski na ogonie powycierała, przesiadując na głazie w oczekiwaniu na księcia. Są też niziołki – zupełnie jak u Tolkiena… no ok, niezupełnie, ale również małe i z włochatymi stopami. Dowiadujemy się też, że Eliza nie miała jedenastu braci zamienionych w łabędzie, ale tylko jednego zamienionego w kormorana, i że lepiej być poparzonym przez pokrzywy niż nurkować we wrzącym mleku:)

Czytając te opowiadania znów zachwyciłam się językiem, jakim posługuje się Sapkowski. Niesamowite, zwłaszcza w przypadku przedstawicieli ciemnego ludu wiejskiego. Autor wkłada im w usta, ni to gwarę, ni to archaizmy, co po złączeniu wspaniale odzwierciedla mowę, jaką mógłby się posługiwać jakiś chłop z zapadłej wiochy pół wieku temu. Nawet imię tego nieszczęsnego Kozojeda…

 

- Powtarzam – powiedział gniewnie Gyllenstiern – wozy mamy ze sprzętem i paszą, możemy na bezdrożach utknąć. Czy nie lepiej szlakiem jechać? - Można i szlakiem- wzruszył ramionami szewc – ale to dłuższa droga. A król prawił, że mu do smoka pilno, że wygląda go, niby kania dżdżownic.

***

- Acha – rzekł Trzy Kawki, patrząc na rozgwieżdżone niebo. – a czym popracuje szewc Kozojed i jego hałastra? Yarpen Zigrin splunął w ognisko, mrucząc coś po krasnoludzku. - Milicja z Hołopola zna te zasrane góry i robi za przewodników – rzekł cicho Boholt – toteż sprawiedliwie będzie dopuścić ich do podziału. Z szewcem jest jednak trochę inna sprawa. Widzicie, niedobrze będzie, jak chamstwo nabierze przekonania, że gdy się smok w okolicy pokaże, to zamiast słać po zawodowców, można mu mimochodem trutkę zadać i dalej z dziewkami gzić się we zbożu. Jak się taki proceder rozpowszechni, to chyba na żebry przyjdzie nam pójść. Co? - Prawda – dodał Yarpen. – Dlatego mówię wam, tego szewca coś niedobrego powinno przypadkowo spotkać, zanim, chędożony, do legendy trafi.

 

Moim faworytem jest scena, gdy Geralt i Yennefer wiszą nad przepaścią – Yennefer na plecach Geralta – wiedźmin, wiedząc, iż długo już ich nie utrzyma, pyta czarodziejki, czy ta może coś zrobić z nogami. A ona mu na to; tak, pomajtać…

Mam też Krew elfów, stoi sobie na półce, ale postanowiłam delektować się sagą w skupieniu, a nie pochłaniać łapczywie. Po lekturze opowiadań widzę, jak dużą krzywdę robi ekranizacja. To ona sprawiła, że nie czułam jakiejś gwałtownej potrzeby przeczytania sagi, teraz widzę, co mnie ominęło:(

Czy ja muszę pisać, że polecam??? Chyba już wszyscy, poza mną, przeczytali?!

wtorek, 10 lipca 2012, felicja79

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:




Koalicja blogów
Dołącz do nas :-) UWAGA: zmiany!

Recenzenci:
Nika
Ew
Felicja
Krainaczytania
Avo_lusion
Polonisty
Lena
Monweg
Jareckr
Pestis
Fenrir
ZaczytAnia
Viginti Tres
Jenny
Książkówka
Sophie
Isztar
Alannada
GumcioBook
Megajra
Clarissa
Honorata
Shadya
Shoko
Agnieszka (krimifantamania)
Barwinka
Agata Przygoda
Adam Kopeć


Spotkania autorskie
Rafał Kosik
Andrzej Pilipiuk


Szablon
28 szablon ornament - fioletowy


Spis treści
A - H
I - P
R - Ż




Wyszukiwarka