Koalicja blogów na rzecz promocji fanstastyki
Blog > Komentarze do wpisu

Schroeder Karl, Słonce słońc

Autor recenzji: Fenrir [zaginionyalmanach.blogspot.com] 

 

Tytuł: Słońce słońc
Autor: Karl Schroeder
Wydawnictwo: Ars Machina
Ilość stron: 354
Rok wydania: 2011
Cena: 35,00 PLN
Ocena recenzenta: 10/10

 

Z początku „Słońce słońc” może wydawać się kolejną książką science-fiction, jakich napisano do tej pory wiele. Jednak już sam sama Virga, świat stworzony przez Karla Schroedera zachwyca swoją odmiennością i innowacyjnością. A to nie jedyny element, który decyduje o tak wysokiej ocenie książki.

Sama Virga to ogromny balon wypełniony powietrzem i wodą – to w jego wnętrzu ludzie tworzą wirujące miasta (na kształt ogromnych stacji kosmicznych) i budują sztuczne słońca. Głównym bohaterem jest Hayden Griffin, szukający zemsty na mordercach swoich rodziców. Już w tym momencie ktoś mógłby powiedzieć, że ten wątek jest stary jak świat. Jednak w „Słońcu słońc” przedstawia się on zgoła odmiennie, właśnie dzięki Virdze, która na nowo każe definiować wiele wątków obecnych w literaturze od dawna.

W „Słońcu słońc” autorowi udało połączyć się zarówno elementy przygodowe, jak i bitewne ze świetnym, dobrze zarysowanym science-fiction, w którym chyba więcej ponurej naukowej rzeczywistości niż fikcji literackiej ukutej na potrzeby „Słońca słońc”. Już sami piraci zasługują tu na najwyższe uznanie. Bo tym razem nie są to zbuntowane okręty łupiące statki gdzieś na obrzeżach znanych szlaków handlowych. Powietrzni piraci to kolejny z elementów, który określa „Słońce słońc”.

Co ciekawe, książka idealnie nadaje się także dla osób, które za s-fi nie przepadają, a lubią powieści przygodowe, bo elementów charakterystycznych dla tego drugiego gatunku znajdziemy w „Słońcu słońc” naprawdę masę – wystarczy wspomnieć tylko wyścig o „bezcenny” artefakt na zniszczonej planecie. Jeśli dodamy do tego fakt¸ że Schroeder idealnie szachuje ludźmi, to naprawdę można sięgać w ciemno.

Ludzie stanowią właśnie kolejny atut książki – nie stanowią oni suchej statystyki, jak np. w książkach Davida Webera. Tutaj czytelnik odczuwa autentyczny żal, gdy giną kolejne znane nam persony, nierzadko z bronią w ręku i pieśnią na ustach, oddając swe życie za cel, który przyświecał im od początku. Naprawdę nie można tu mieć wrażenia, że kolejni członkowie załogi to tylko cyferki, których strata nic nie kosztuje.

Właściwie przyczepić się można tylko do masy literówek w tekście, jednak poza tym naprawdę trudno znaleźć jakiekolwiek argumenty przemawiające przeciwko „Słońcu słońc”. W końcu dostaliśmy do rąk przygodowe s-fi, które jest bardzo strawne w odbiorze nawet dla żółtodzioba nie mającego żadnego pojęcia o tym gatunku literackim, a jednocześnie nie stanowi pozycji, na którą kląłby fan wszelkich pozycji spod znaku hard s-fi. Jedynym zgrzytem, jakiego można doświadczyć, to niewielka objętość książki – wszystko gna tu z zawrotną prędkością, a czytelnik po zakończeniu lektury odczuwa niesamowity niedosyt, bo chciałoby się „Słońce słońc” czytać jeszcze i jeszcze… Krótko mówiąc, pozycja obowiązkowa!

Mała aktualizacja: tutaj można przeczytać mój wywiad z autorem, w którym mówi on m.in. skąd wziął się pomysł świata w powieści „Słońce słońc”. 

środa, 11 lipca 2012, felicja79

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:




Koalicja blogów
Dołącz do nas :-) UWAGA: zmiany!

Recenzenci:
Nika
Ew
Felicja
Krainaczytania
Avo_lusion
Polonisty
Lena
Monweg
Jareckr
Pestis
Fenrir
ZaczytAnia
Viginti Tres
Jenny
Książkówka
Sophie
Isztar
Alannada
GumcioBook
Megajra
Clarissa
Honorata
Shadya
Shoko
Agnieszka (krimifantamania)
Barwinka
Agata Przygoda
Adam Kopeć


Spotkania autorskie
Rafał Kosik
Andrzej Pilipiuk


Szablon
28 szablon ornament - fioletowy


Spis treści
A - H
I - P
R - Ż




Wyszukiwarka