Koalicja blogów na rzecz promocji fanstastyki
Blog > Komentarze do wpisu

Szablicki Janusz, Rodzaje inwazji

Autor recenzji: Fenrir [zaginionyalmanach.blogspot.com] 

 

Tytuł: Rodzaje inwazji
Autor: Janusz Szablicki
Wydawnictwo: GONETA.NET
Ilość stron: 142
Rok wydania: 2011
Cena: ?? PLN
Ocena recenzenta: 6/10
Tekst sponsorowany

 

Powiedzmy sobie szczerze – motyw inwazji obcych form życia na naszą planetę został wyeksploatowany wzdłuż i wszerz, a czytelnicy byli już raczeni opisami najróżniejszych form pierwszego kontaktu (od „Wojny światów” po „Ślepowidzenie”). W „Rodzajach inwazji” znajdziemy historie, które zapewne gdzieś wcześniej opowiedziano, ale tym razem głównej roli nie odegrają oddziały desantowe i obce floty.

„Rodzaje inwazji” to tak naprawdę mikropowieść („Twarda inwazja”) i dwa opowiadania („Rekonesans” oraz „Miękka inwazja”) w jednym. Zapewne w zamyśle autora było, by „Twarda inwazja”, która otwiera „Rodzaje inwazji”, była tekstem owianym tajemniczością, a czytelnik do końca pozostawał w niepewności co do przyszłych wydarzeń. Tak się niestety nie stało - właśnie ta tajemniczość w połączeniu z bardzo denerwującym zwyczajem autora, by stosować jak najwięcej poetyckich porównań i opisów, utrzymują czytelnika raczej w stanie irytacji, niż niepewności. Trochę inaczej wygląda sprawa opowiadań, choć nadal widać w nich skłonność autora do wrzucania między wersy tekstu zbyt dużej ilości niepotrzebnych informacji.

Cieszy wysoki poziom języka, jakim posługuje się autor - dobrze oddaje on powagę sytuacji. Jednak, jak już wspominałem, tekst jest rozepchany do granic możliwości kupą niepotrzebnych szczegółów, które są przydatne tylko wtedy, gdy czytelnik musi mieć dokładne wyobrażenie sceny wydarzeń, a to nie zawsze przecież ma miejsce. Ten nadmiar przekazywanych informacji nie tylko irytuje, ale i sprawia, że fabuła całkowicie traci swoją dynamiczność. A szkoda, bo opowiadane przez Janusza Szablickiego historie znacznie zyskałyby na mocy, gdyby akcja była bardziej wartka.

„Rodzaje inwazji” to lekkie science-fiction traktujące o pierwszym kontakcie w dość nietypowy sposób. Dobry pomysł został jednak zaprzepaszczony przez kompletnie niepasujący język (w sensie jego zastosowania, nie zaś poziomu) – zamiast prostej i klarownej prozy dostaliśmy pole minowe najeżone kawalkadami opisów, które tylko rozpychają linijki, bo absolutnie nie są potrzebne dla utrzymywania struktury tekstu w całości. W efekcie „Rodzaje inwazji” tracą prawie całą swoją dynamiczność, co skutecznie zawęża grono potencjalnych odbiorców. Polecam tę książkę osobom, dla których wartka fabuła nie jest wyznacznikiem jakości tekstu.

środa, 11 lipca 2012, felicja79

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:




Koalicja blogów
Dołącz do nas :-) UWAGA: zmiany!

Recenzenci:
Nika
Ew
Felicja
Krainaczytania
Avo_lusion
Polonisty
Lena
Monweg
Jareckr
Pestis
Fenrir
ZaczytAnia
Viginti Tres
Jenny
Książkówka
Sophie
Isztar
Alannada
GumcioBook
Megajra
Clarissa
Honorata
Shadya
Shoko
Agnieszka (krimifantamania)
Barwinka
Agata Przygoda
Adam Kopeć


Spotkania autorskie
Rafał Kosik
Andrzej Pilipiuk


Szablon
28 szablon ornament - fioletowy


Spis treści
A - H
I - P
R - Ż




Wyszukiwarka