Koalicja blogów na rzecz promocji fanstastyki
Blog > Komentarze do wpisu

Tchaikovsky Adrian, Klęska ważki

Autor: Fenrir [zaginionyalmanach.blogspot.com] 

 

Tytuł: Klęska ważki
Autor: Adrian Tchaikovsky
Wydawnictwo: REBIS
Ilość stron: 675
Rok wydania: 2009
Cena: 39,90 PLN
Ocena recenzenta: 8/10
„Klęska ważki” jest drugą częścią sagi „Cienie pojętnych”. Jest to zarazem swoisty ewenement na polskim rynku fantastyki, bo nieczęsto zdarza się, aby rodzimy czytelnik miał do czynienia z debiutantem, który zaczyna od razu od dziesięciotomowej sagi. Po wyjątkowo słabym „Imperium Czerni i Złota” autor zaskakuje dobrą książką, ale o tym później.
Książka kontynuuje wątki, które poznaliśmy w poprzedniej części sagi. Wojna z imperium Os ogarnęła Niziny, a miasto Tark jest już oblężone przez armie wojowniczej rasy. Stenwold Maker znowu odgrywa znaczącą rolę – tym razem jednak jego imię nie jest wspominane w dialogach, bo sam wynalazca odgrywa w niecałej historii aktywnie swoją rolę. I jak się okaże, ten żukowiec zdołał wpakować się w jeszcze większe bagno, niż podejrzewał.
Tchaikovsky nadal stawia na mnogość bohaterów, jednak tym razem nie łączy ich w jedną drużynę, co zdecydowanie poprawia odbiór książki. Tym razem możemy się skupić na postaciach (po obu stronach konfliktu), podczas gdy w poprzedniej części autor po prostu nie radził sobie ze stworzeniem dobrej narracji dla grupy wojowników. Nie oznacza to jednak, że teraz jest idealnie – „Imperium Czerni i Złota” bardzo często było po prostu trudne w lekturze przez chaos i wręcz bełkot. „Klęska ważki” na pewno jest bardziej uporządkowana i klarowna, jednak nie uniknięto potknięć, które zmniejszają radość z lektury.
Autor sagi ma zdecydowanie ciężki język. Jego książek po prostu nie da się czytać na jednym wdechu, jak ma to miejsce np. w przypadku sagi „Zwiadowcy” Johna Flanagana. Jesteśmy wręcz zarzucani masą informacji, wielokrotnie zbędnych dla przebiegu fabuły. Opisy są wyczerpujące, jednak czasami aż do przesady, przez co czytelnik musi koncentrować się właśnie na nich, nie zaś na tym, co dzieje się w danym momencie książki. Krótko mówiąc – gdyby język powieści był lżejszy, z pewnością podniosłoby to jej wartość.
Fabuła „Klęski ważki” jest na tyle niezależna, że bez najmniejszego problemu można darować sobie lekturę „Imperium Czerni i Złota” i od razu sięgnąć po drugi tom sagi – nie stracicie wiele przyjemności z lektury, a zaoszczędzicie sobie nerwów, nie czytając słabej książki.
Nie mogę wiele zarzucić jakości wydania – ładnie skomponowana kolorystycznie okładka z pewnością przykuwa wzrok, mimo że facjata ważki jest po prostu brzydka. Ale jest to zarazem jedyny mankament wydania – ustrzeżono się literówek i innych błędów.
Po wyjątkowo słabym początku, jakim było „Imperium czerni i złota” do kolejnych książek tego autora podchodziłem ze sporymi obawami. Okazuje się jednak, że najgorszy był tylko początek sagi, a dalej widać wyraźną poprawę stylu Tchaikovskiego, który zaczyna tworzyć naprawdę epicką historię w krainie miecza i odrobiny magii. Ewidentnie widać, że jest to dopiero wprowadzenie do świata książki, a prawdziwa dynamika wydarzeń czeka nas dopiero w dalszych tomach „Cieni pojętnych”. Zdecydowanie polecam!



środa, 11 lipca 2012, fosher

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:




Koalicja blogów
Dołącz do nas :-) UWAGA: zmiany!

Recenzenci:
Nika
Ew
Felicja
Krainaczytania
Avo_lusion
Polonisty
Lena
Monweg
Jareckr
Pestis
Fenrir
ZaczytAnia
Viginti Tres
Jenny
Książkówka
Sophie
Isztar
Alannada
GumcioBook
Megajra
Clarissa
Honorata
Shadya
Shoko
Agnieszka (krimifantamania)
Barwinka
Agata Przygoda
Adam Kopeć


Spotkania autorskie
Rafał Kosik
Andrzej Pilipiuk


Szablon
28 szablon ornament - fioletowy


Spis treści
A - H
I - P
R - Ż




Wyszukiwarka