Koalicja blogów na rzecz promocji fanstastyki
Blog > Komentarze do wpisu

Terakowska Dorota, Córka czarownic

Autor recenzji: Krainaczytania [krainaczytania.blox.pl]

 

Był czas, kiedy czarownice palono na stosach. Lecz nie zawsze w płomieniach ginęły te, które naprawdę były wiedźmami. Zdarzało się i tak, że w popiół obracały się ciała niewinnych kobiet. Czarownice nie zawsze były złe. Były też i dobre, które niosły pomoc mieszkańcom okolicznych wiosek i miasteczek znajdujących się w pobliżu lasów, gdzie zwykły się ukrywać przed tymi, którzy urządzali na nie polowania. Te dobre narażały się na zdradę tych, którym niosły pomoc. Niektórzy za kawałek chleba byli zdolni wrzucić je w płomienie.

Dawno, dawno temu było sobie Wielkie Królestwo, w którym ludzie nie używali broni, panował pokój, radość i szczęście. Któregoś dnia Wielkie Królestwo zdobyli Najeźdźcy, mordując niemal wszystkich jego mieszkańców, a ci, którym udało się zachować życie stali się niewolnikami albo zdradzili swój kraj, idąc na służbę do Wroga. Jednak ludzie wciąż wierzyli, że kiedy minie siedemset siedemdziesiąt siedem lat spełnią się słowa Pieśni Jedynej i Wielkie Królestwo znów będzie wolne, a źli Najeźdźcy w bezkrwawej walce zostaną pokonani i wygnani na Wielkie Stepy. Gdzieś po kątach, w tajemnicy przed Wrogiem, nucili słowa Pieśni Jedynej, która dawała im nadzieję, chodź wiedzieli, że grozi im za to śmierć.

Tymczasem w lesie, z dala od ludzi, pewna Stara Kobieta wychowywała kilkuletnią dziewczynkę o złotych włosach i oczach jak niebo przed burzą. Uczyła ją magicznych zaklęć i chroniła przed Najeźdźcą. Jednak Dziewczynka nie wiedziała kim tak naprawdę jest. Nie znała swoich rodziców, ani rodu, z którego się wywodziła. Opiekunka nie chciała wyjawić Dziewczynce nawet jej imienia. W miarę jak Dziecko dorastało zmieniały się także jego Opiekunki. Każda z nich uczyła je czegoś innego. Choć Wychowanka Czarownic z powodzeniem radziła sobie z magią, a nawet rozmawiała z Gwiazdami, to jednak brak jej było najważniejszej umiejętności. Nie potrafiła współczuć ani kochać. Nie znała tych uczuć. Były jej zupełnie obce, pomimo że Czarownice naprawdę starały się wpoić jej te wartości. Miały nadzieję, że kiedy przyjdzie kolej na Czarownicę Piątą, ta będzie potrafiła wyłapać i skorygować wszelkie niedoskonałości.

Czas wypełnienia się przepowiedni zawartej w słowach Pieśni Jedynej stawał się coraz bliższy. Jedni oczekiwali tej chwili z utęsknieniem, pragnąc wreszcie zaznać wolności, natomiast inni ze strachem, próbując odczytać prawdziwe znaczenie tychże słów. Ówczesny władca Wielkiego Królestwa, Urgh XIII, kazał sprowadzać do Zamku coraz to nowe Czarownice, od których żądał wyjaśnienia znaczenia przepowiedni ukrytej w słowach Pieśni Jedynej. Jednak żadna z tych Czarownic nie potrafiła mu pomóc, a może nie chciała, żeby nie zmienić w ten sposób przeznaczenia? Niektórzy twierdzili, że to nie były Czarownice, a zwykłe kobiety przyprowadzane przed oblicze Władcy tak dla świętego spokoju. Tylko, że ten „święty spokój” za każdym razem kosztował je życie, ponieważ kończyły swój żywot w płomieniach na stosie. Kto, w związku z tym, był w stanie odnaleźć sens przepowiedni? Może ta osoba wcale nie była tak daleko jak się wszystkim wydawało? A jaką rolę odgrywała w tym Córka Czarownic?

Dorota Terakowska zachwyciła mnie swoją twórczością już jakiś czas temu, przy okazji lektury Tam, gdzie spadają Anioły [klik]. Już wtedy wiedziałam, że na pewno nie poprzestanę na tej jednej powieści. Postanowiłam sobie, że w miarę możliwości stopniowo będę czytać jej książki, aż przeczytam wszystkie, bez względu na to, jaką opinię wśród czytelników ma każda z nich. I tak, tym razem mój wybór padł na Córkę Czarownic. Jest to powieść fantasy z elementami baśni. Uwielbiam takie powieści, ponieważ pozwalają cofnąć się do lat dzieciństwa i przypomnieć sobie czasy, kiedy mama czytała Baśnie Andersena. A swoją drogą, chcę Wam przypomnieć, że Córka Czarownic została w 1994 roku wpisana na Listę Honorową Christiana Andersena. Wyróżnienie jak najbardziej zasłużone.

Autorka po raz kolejny zachwyciła mnie mądrością, jaka płynie z tej opowieści. Mała dziewczynka dorasta w kręgu czarownic, jednak jej powołaniem wcale nie jest zostać idealną wiedźmą, rzucającą klątwy na wrogów. Ona przede wszystkim musi nauczyć się życia. Musi zrozumieć, że człowiek nie może myśleć jedynie o sobie. Egoizm to coś zgoła złego i należy się go pozbyć, aby być szczęśliwym. Bo tylko miłość do drugiego człowieka daje szczęście. Ta miłość wcale nie musi być romantyczna i pełna euforii. Kochać można każdego, choćby jedynie przez wzgląd na to, że jest człowiekiem. Brak miłości może doprowadzić nawet do śmierci, co Dorota Terakowska pokazuje dość wyraźnie. W momencie, kiedy przychodzi czas, w którym Córka Czarownic ma wypełnić słowa przepowiedni, omal nie zostaje zabita przez Święty Kamień. Dlaczego? Otóż, dlatego, że nie kocha. Dlatego, że wciąż tkwi w niej zbyt wiele egoizmu. Nie potrafi współczuć w cierpieniu. Aby to zmienić należy pokazać jej na czym polega prawdziwe życie. A prawdziwe życie polega właśnie na radzeniu sobie z cierpieniem nie tylko swoim, ale także innych. Nie jest łatwo tak od razu pozbyć się cechy, która towarzyszyła jej od dzieciństwa. Lecz przebywanie wśród ludzi cierpiących sprawia, że w miarę upływu czasu samolubna istota przeradza się w wartościową kobietę. Kochać należy nie tylko ludzi. Można też darzyć miłością zwierzęta, nie robiąc im krzywdy.

Ta książka to także opowieść o odwadze, zaufaniu i odwiecznej walce Dobra ze Złem, gdzie to, co dobre i prawe zawsze zwycięża. To również historia opowiadająca o ludzkich marzeniach, które aby się spełnić muszą wyrwać się spod panowania strachu. Tutaj magia jest jedynie tłem. Najważniejsze są ludzkie uczucia i drugi człowiek. Takie oto przesłanie biegnie ku nam, czytelnikom dwudziestego pierwszego wieku.

Jak się okazuje piękną opowieść fantasy można napisać zwyczajnie i prosto, a bohaterami wcale nie muszą być wilkołaki i wampiry. Polecam tę książkę nie tylko dzieciom i młodzieży, choć to głównie do tej grupy czytelników jest ona adresowana. Do jej przeczytania zachęcam także, a może przede wszystkim, osoby dorosłe. Bo przecież to my-dorośli kształtujemy charaktery naszej młodzieży i przekazujemy jej wszelkie wartości moralne.

Marzy mi się, aby współcześni polscy pisarze, tworzący dla młodzieży, szli w ślady Doroty Terakowskiej. Uważam, że powinna być Ona dla nich wzorem do naśladowania. Moim z pewnością już jest.

 

Moja ocena: 5/6

 

Strona poświęcona Dorocie Terakowskiej

czwartek, 12 lipca 2012, felicja79

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:




Koalicja blogów
Dołącz do nas :-) UWAGA: zmiany!

Recenzenci:
Nika
Ew
Felicja
Krainaczytania
Avo_lusion
Polonisty
Lena
Monweg
Jareckr
Pestis
Fenrir
ZaczytAnia
Viginti Tres
Jenny
Książkówka
Sophie
Isztar
Alannada
GumcioBook
Megajra
Clarissa
Honorata
Shadya
Shoko
Agnieszka (krimifantamania)
Barwinka
Agata Przygoda
Adam Kopeć


Spotkania autorskie
Rafał Kosik
Andrzej Pilipiuk


Szablon
28 szablon ornament - fioletowy


Spis treści
A - H
I - P
R - Ż




Wyszukiwarka