Koalicja blogów na rzecz promocji fanstastyki
Blog > Komentarze do wpisu

VanderMeer Jeff, Shriek: Posłowie

Autor recenzji: Fenrir [zaginionyalmanach.blogspot.com] 

 

Tytuł: Shriek: Posłowie
Autor: Jeff VanderMeer
Wydawnictwo: MAG
Ilość stron: 385
Rok wydania: 2010
Cena: 39,00 PLN
Ocena recenzenta: 8/10

 

Jeff VanderMeer znany jest głównie ze swojego sztandarowego tworu, jakim jest tajemnicze miasto Ambergris. Nie stanowi ono jedynie tła dla jego powieści, ale wręcz uczestniczy w fabule, nierzadko zmieniając swoje oblicze przed oczami czytelnika. „Shriek: Posłowie” stanowi pozycję o tyle nietypową, że jest to książka, która opowiada o innej… książce. I wszystkim, co z nią związane. 

Właściwą historię w „Shrieku…” poznajemy z pióra (a konkretniej zapisków) Janice, siostry Duncana - narratora powieści, o którym w głównym mierze opowiada fabuła. Nie wiadomo zresztą co stało się z kobietą. Duncan wtrąca swoje myśli w tekst, niejednokrotnie naprowadzając czytelnika na właściwy widok sytuacji. Cała historia zaś wesoła nie jest, bo opowiada właściwie wyłącznie o upadkach – Janice, Duncana i całego Ambergris. 

Podczas lektury doskonale widać, jak bardzo zagadkowym tworem jest Ambergris. W jego historii wiele jest białych plam, za których istnienie obwiniana jest rasa Szarych Kapeluszy, pierwotnych mieszkańców miasta. Także oni skryci są tajemnicą – żyją pod ziemią i właściwie nikt się nimi nie interesuje. Co najwyżej stanowią postrach dla niegrzecznych dzieci. 

Fabuła prowadzona jest wielowątkowo – VanderMeer zapoznaje nas zarówno z historią Janice, Duncana, jak i podwójnej wojny, jaka wstrząśnie miastem (co jest o tyle ciekawe, że chociaż oba konflikty mają niezależną genezę, nałożą się na siebie, a nierzadko nawet zaczną wzajemnie na siebie oddziaływać). Także historia Duncana spowita jest całunem tajemnicy – wiemy tylko tyle, że ruszył on w podziemia wraz z dziennikiem Tonsure’a, legendy Ambergris, co w znaczący sposób zmieniło jego życie. Nie sposób nie wspomnieć też o szalonej miłości, jakiej doświadczył badacz, a która była jednym z powodów jego „upadku”. 

Mimo pozornego pomieszania wątków fabularnych i kolejnych elementów Ambergris, cała historia jest zaskakująco przejrzysta i klarowna, stanowiąc doskonałe rozwinięcie motywów poznanych w „Mieście szaleńców i świętych” (pierwszej książce, która wprowadza nas w mroczny świat Ambergris). Tylko w kilku momentach VanderMeer wyraźnie „zgubił” wątek, i niewielkie fragmenty tekstu czyta się jakby ciężej, niż całą resztę. 

Stworzona przez VanderMeera historia jest bezlitosna. Ludzkie życie nie jest tu warte praktycznie nic, a w wielkiej grze toczonej na terenie Ambergris pionki pełnią tylko rolę mięsa armatniego. Ponieważ niewiele tu dynamizmu, a. więcej refleksji i filozofii nad rozgrywanymi wydarzeniami, można by było zarzucać VanderMeerowi, że zanudza czytelnika. Jego refleksje są jednak nad wyraz strawne – warto samemu się o tym przekonać i sięgnąć po książkę.

środa, 11 lipca 2012, felicja79

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:




Koalicja blogów
Dołącz do nas :-) UWAGA: zmiany!

Recenzenci:
Nika
Ew
Felicja
Krainaczytania
Avo_lusion
Polonisty
Lena
Monweg
Jareckr
Pestis
Fenrir
ZaczytAnia
Viginti Tres
Jenny
Książkówka
Sophie
Isztar
Alannada
GumcioBook
Megajra
Clarissa
Honorata
Shadya
Shoko
Agnieszka (krimifantamania)
Barwinka
Agata Przygoda
Adam Kopeć


Spotkania autorskie
Rafał Kosik
Andrzej Pilipiuk


Szablon
28 szablon ornament - fioletowy


Spis treści
A - H
I - P
R - Ż




Wyszukiwarka