Koalicja blogów na rzecz promocji fanstastyki
Blog > Komentarze do wpisu

Wegner Robert M., Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Wschód-Zachód

Autor recenzji: Fenrir [zaginionyalmanach.blogspot.com] 

 

Tytuł: Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Wschód - Zachód
Autor: Robert M. Wegner
Wydawnictwo: Powergraph
Ilość stron: 680
Rok wydania: 2010
Cena: 34,00 PLN
Ocena recenzenta: 10/10

 

Opowieści z meekhańskiego pogranicza ciąg dalszy. Tym razem autor rzuca czytelnika na wschodnie i zachodnie ziemie królestwa, by tam zapoznać czytelnika z nowymi postaciami, jak i pewnymi starymi znajomymi (kto czytał pierwszą część serii, wie o co chodzi). I znowu widzimy tu utarty schemat, jaki towarzyszył poprzedniemu tytułowi. Z jednej strony formacja wojskowa walcząca z nieprawością i zepsuciem, z drugiej losy pojedynczego człowieka. A konkretnie złodzieja, który swoim zachowaniem cholernie przypomina rozterki Yatecha.

Na wschodzie będziemy mieli okazję obserwować działania bojowe jednego z czaardanów pod wodzą byłego generała Laskolnyka. Wegner już przy tworzeniu przygód Szóstej Kompanii Górskiej Straży pokazał, że pokazanie codziennego życia żołnierzy, którzy robią wszystko poza stacjonowaniem w koszarach idzie mu perfekcyjnie. Nie powinno więc dziwić, że poznawanie dalszych losów ludzi Laskolnyka przynosi samą przyjemność. Zaś po stronie królestwa, gdzie słońce zachodzi, zagłębimy się w losy pewnego złodzieja imieniem Altsin. Postaci o tyle niezwykłej, że pomimo parszywej profesji zachowała honor (a przynajmniej ten złodziejski honor) i nie myśli tylko o ulżeniu kolejnym szlachcicom w noszeniu ich przyciężkawych sakiewek wypełnionych złotem i klejnotami.

Problemy w tym wszystkim są dwa. Pierwszy to brak jakiejkolwiek złej postaci jako głównego bohatera. Przyznam szczerze, że niezmiernie ciekawie czytałoby mi się losy jakiegoś sukinkota osadzonego w dowolnej „powieści”. A tak mamy do czynienia z bohaterami, którzy w jednej części są obrzydliwie dobrzy i szlachetni (z małym wyjątkiem), w drugiej zaś tylko dobrzy i szlachetni.

Drugi problem to macosze podejście do szczegółów świata. Owszem, opisy większych połaci ziemi są naprawdę miłe oku i wyczerpujące, jednak autor rzadko opisuje drobne szczegóły tak, by czytelnik mógł poczuć się niczym w średniowiecznej brudnej i cuchnącej karczmie.

Jeśli jednak weźmiecie poprawkę na to, że jestem zagorzałym fanatykiem średniowiecza, owe błędy raczej błędami nie są, zaś cała książka po raz kolejny jest jak najbardziej warta polecenia. Już długo nie było na naszym rynku tak dobrej pozycji fantasy, w której magia nie gra głównej roli, a spoczywa gdzieś z boku, grzecznie czekając na swoją kolej! POLECAM!

czwartek, 19 lipca 2012, felicja79

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:




Koalicja blogów
Dołącz do nas :-) UWAGA: zmiany!

Recenzenci:
Nika
Ew
Felicja
Krainaczytania
Avo_lusion
Polonisty
Lena
Monweg
Jareckr
Pestis
Fenrir
ZaczytAnia
Viginti Tres
Jenny
Książkówka
Sophie
Isztar
Alannada
GumcioBook
Megajra
Clarissa
Honorata
Shadya
Shoko
Agnieszka (krimifantamania)
Barwinka
Agata Przygoda
Adam Kopeć


Spotkania autorskie
Rafał Kosik
Andrzej Pilipiuk


Szablon
28 szablon ornament - fioletowy


Spis treści
A - H
I - P
R - Ż




Wyszukiwarka