Koalicja blogów na rzecz promocji fanstastyki
Blog > Komentarze do wpisu

Wójcik Robert, Zakazana planeta 20-111

Autor recenzji: Fenrir [zaginionyalmanach.blogspot.com] 

 

Tytuł: Zakazana planeta 20-111
Autor: Robert Wójcik
Wydawnictwo: GONETA.NET
Ilość stron: 356
Rok wydania: 2011
Cena: ?? PLN
Ocena recenzenta: 7+/10

 

Tekst sponsorowany

Trzeba szczerze przyznać, że pomysł autora nie był głupi – połączyć elementy znane z wierzeń chrześcijańskich (raj i te sprawy) z elementami science-fiction (z naciskiem na ten drugi człon), to jednak połączenie niespotykane codziennie. Jak jednak pokazuje praktyka (i marketing), innowacyjne nie zawsze oznacza dobre. Ale o tym za chwilę.

Świat przyszłości to świat, w którym władzę absolutną sprawują homoseksualiści – wszelkie akty sprzeciwu wobec nich są karane z całą surowością prawa (jak nietrudno się domyślić, owi przedstawiciele mniejszości, a raczej większości, seksualnej sprawują całkiem sporo dość ważnych funkcji w życiu codziennym). Zresztą, tych elementów odmiennych od naszej codzienności jest cała masa – krótko mówiąc, autor serwuje nam burdel na całego (w pozytywnym tego słowa znaczeniu).

W tym miejscu trzeba nadmienić, że o ile autorowi opisywanie życia enklawy skazańców przychodzi całkiem nieźle, o tyle elementy s-fi, na które czytelnik może się natknąć czasami potrafią spowodować ból głowy. Są to jednak pojedyncze błędy, a sam autor nie starał się ze swojej powieści uczynić hard s-fi, do lektury której potrzeba doktoratu z fizyki.

Trzeba przyznać, że Robert Wójcik potrafi zachować w swoim tekście spójność i porządek – naprawdę trudno pogubić się podczas lektury. Jednak dialogi stanowią tu już całkowicie inną bajkę. Gdybym miał je krótko podsumować, to są one drętwe niczym syberyjski drwal. Wielokrotnie miałem wrażenie, że główni bohaterowie (jest ich tu całkiem sporo, co zarazem pozwala utrzymać klimat, ale i nie pozwala się wczuć w żadnego z nich) mówią tak, jakby ich do tego zmuszano. Ich rozmowy są bez polotu, a czasami nawet i bez sensu.

Zakończenie powieści jest dość zaskakujące, szczególnie w świetle początków więźniów (rozbitków?) na tej dzikiej planecie. Jednak „Zakazana planeta 20-111” stanowi niewymagającą, całkiem miłą lekturę (o ile ktoś ma czytnik ebooków, albo lubi czytać ponad trzy setki tekstu na monitorze). Miłośnicy twórców takich jak Stross, Simmons czy Simak nie mają tu czego szukać – wszyscy pozostali mogą jednak ruszać „Zakazaną planetę 20-111” bez obaw o swoje zdrowie psychiczne. Jest to powieść całkiem lekkostrawna, choć naprawdę długa (ale wilczą część pliku zajmują wcześniej wspomniane dialogi, których czasami jest aż za dużo).

wtorek, 10 lipca 2012, felicja79

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:




Koalicja blogów
Dołącz do nas :-) UWAGA: zmiany!

Recenzenci:
Nika
Ew
Felicja
Krainaczytania
Avo_lusion
Polonisty
Lena
Monweg
Jareckr
Pestis
Fenrir
ZaczytAnia
Viginti Tres
Jenny
Książkówka
Sophie
Isztar
Alannada
GumcioBook
Megajra
Clarissa
Honorata
Shadya
Shoko
Agnieszka (krimifantamania)
Barwinka
Agata Przygoda
Adam Kopeć


Spotkania autorskie
Rafał Kosik
Andrzej Pilipiuk


Szablon
28 szablon ornament - fioletowy


Spis treści
A - H
I - P
R - Ż




Wyszukiwarka