Koalicja blogów na rzecz promocji fanstastyki
Kategorie: Wszystkie | Autorzy | Dyskusje | Konkursy | Nowinki | Powitanie | Recenzje
RSS

Autorzy

piątek, 14 grudnia 2012

Autor recenzji: Krainaczytania [krainaczytania.blox.pl]

Wydawnictwo: POLIGRAF
Brzezia Łąka k/Wrocławia 2012/2013
Ilustracje: Ewa Kieńko Gawlik


John Ronald Reuel Tolkien stwierdził niegdyś, że „fantazjowanie jest naturalną czynnością człowieka. Rozumowi ani nie zagraża, ani nie obraża go bynajmniej, ani nie przytępia apetytu nań, pod żadnym pozorem nie zakłóca też percepcji racjonalizmu naukowego. Przeciwnie, im rozum bardziej przenikliwy i otwarty, tym bogatsze fantazje zdolen wytwarzać.”* Tak więc, idąc za rozumowaniem Tolkiena pofantazjujmy nieco i wyobraźmy sobie, że tuż obok nas, w równoległym świecie, żyją Istoty podobne do nas. Istoty, które na co dzień muszą zmagać się z problemami niemalże identycznymi jak nasze. Otóż wyobraźmy sobie, że gdzieś tam istnieje świat, który nosi nazwę Jangblizja. Tam czas płynie inaczej niż u nas, a Istoty w niej żyjące znają nas jedynie z bajek, które opowiada się najmłodszym mieszkańcom Jangblizji.

Na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że jest to świat piękny i spokojny, a jego mieszkańcy darzą się szacunkiem i są dalecy od krzywdzenia siebie nawzajem. Nic bardziej mylnego. Jangblizja znajduje się w stanie wojny, a okrutna Szmaragdowa Pani przetrzymuje we Wschodniej Wieży królową Zarę Karmit Namin, skazując ją tym samym na samotność i rozłąkę z najbliższymi. Królowa jest przerażona i bezsilna. Jej mąż, król Taro, gdzieś nagle znika i nikt nie wie, co się z nim dzieje. Natomiast dzieci pod opieką zaufanych poddanych w czasie trwania Wielkiej Bitwy zostają przeniesione do Tamtego Świata, który w mniemaniu mieszkańców Jangblizji jest przerażający, zaś sama myśl o nim doprowadza niemalże do histerii. Gdzie w takim razie znajduje się Tamten Świat i dlaczego budzi on tak wielki strach w Jangblizjanach?

Niemniej jednak dzieci królowej Zary wcale nie odczuwają aż tak wielkiego lęku. Nana i Roan dość szybko utożsamiają się z tubylcami i próbują nauczyć się ich zwyczajów, choć jest bardzo wiele kwestii, na które reagują zdziwieniem i niedowierzaniem. Bo przecież pomimo wszystko w Tamtym Świecie są obcymi istotami, lecz mimo to robią, co tylko w ich mocy, aby wtopić się w tłum i nie rzucać się w oczy. W tym kamuflażu ma im pomóc pewien magiczny pył, który stale powinien być w ich posiadaniu. Czy książętom uda się bezpiecznie przetrwać wojnę w Jangblizji, mieszkając w Tamtym Świecie, zważywszy że w pewnym momencie uświadamiają sobie, że nie są jedynymi Jangblizjanami, którzy przekroczyli granicę tych dwóch światów? Jakie niebezpieczeństwo może na nich czyhać z dala od krainy ogarniętej wojną?

Wojna w Jangblizji. W Tamtym Świecie to debiut powieściowy Agnieszki Steur. Od razu zaznaczę, że jest to debiut bardzo udany. Jeszcze do niedawna wydawało mi się, że nigdy nie przekonam się do fantastyki, co może wydawać się dziwne, zważywszy że od dziecka uwielbiam baśnie, a nie tak dawno sama stworzyłam blogową powieść fantasy. Być może moje zaangażowanie w pisanie własnej powieści sprawiło, że gdzieś w mojej podświadomości zaczęła kiełkować myśl, aby w końcu spróbować „zaprzyjaźnić” się z fantastyką. Powieść Agnieszki Steur stała się doskonałym pretekstem do tego, żeby częściej sięgać po tego typu literaturę, a nawet zacząć ją promować.

Czytając Wojnę w Jangblizji odniosłam wrażenie, że zamiarem Autorki było otworzenie czytelnikowi oczu na wiele spraw, których nie zauważamy na co dzień, żyjąc w pośpiechu i obok siebie. Nie dostrzegamy tego, jacy jesteśmy naprawdę. Ci fikcyjni bohaterowie mogą śmiało stać się naszym lustrzanym odbiciem. Podczas czytania nasunęła mi się jedna refleksja. Otóż, zaczęłam zastanawiać się, czy my-ludzie naprawdę jesteśmy tak bardzo źli, że możemy jedynie budzić strach? Chyba jednak coś w tym jest. Wystarczy uważnie rozejrzeć się wokół i zobaczyć, jak wiele Zła rozsiewamy.

Tamten Świat i Jangblizja w pewnym momencie praktycznie stają się jedną krainą, ponieważ nie wiadomo kto jest kim, a także kto uchodzi za przyjaciela, a kto jest wrogiem. Tak naprawdę nie wiadomo też które z tych miejsc jest bezpieczniejsze. Może jednak warto wrócić tam skąd się przybyło? Tylko w jaki sposób tego dokonać? Jak odnaleźć granicę, aby móc ją przekroczyć?

Ponieważ jest to pierwsza część trylogii, Autorka pozostawia tutaj szereg niedopowiedzeń i niewyjaśnionych kwestii. Jest obecna tajemnica, którą należy poznać do końca, a także rodzące się uczucie. Tylko czy owo uczucie będzie mieć szansę, aby przetrwać, skoro wokół czyha tak wiele niebezpieczeństw? Dlatego czytając Wojnę w Jangblizji. W Tamtym Świecie musicie przygotować się na to, że po przeczytaniu ostatniej strony poczujecie niedosyt. Będziecie zastanawiać się, co dalej stanie się z bohaterami i jak wygląda rzeczywistość po tej drugiej stronie. Poznacie też, choć nie w całości, dzieje Jangbliznjan, które uwięziona i osamotniona królowa Zara spisuje niezwykle skrupulatnie. Uświadomicie sobie także, jak wielką wartość może mieć prawdziwa przyjaźń.

Moim zdaniem Agnieszka Steur stworzyła opowieść, którą nie tylko czyta się z ogromnym zainteresowaniem, ale przede wszystkim wykreowała opowieść wzbudzającą w czytelniku refleksje nad własnym życiem, nad rzeczywistością, w której porusza się każdego dnia. Choć jest to powieść oparta na czystej fikcji literackiej, to jednocześnie jest niesamowicie autentyczna. W tej autentyczności nie brak też magii i tajemniczości. Autorce nie brak również wyobraźni, której zasoby potrafi doskonale wykorzystać, kreując nieprzeciętnych bohaterów, zamieszkujących równie niepospolite krainy.

Zazwyczaj w recenzjach nie odnoszę się do części graficznej książek, ale w tym przypadku postanowiłam zrobić wyjątek, ponieważ okładka powieści niesamowicie mnie urzekła. Stanowi ona doskonałe odzwierciedlenie fabuły książki. Oczywiście nie zdradzę, w jaki sposób, gdyż o tym każdy czytelnik musi przekonać się sam. Urzekły mnie również ilustracje, których próbkę możecie obejrzeć na stronie internetowej książki [klik].

Na koniec dodam jeszcze, że z wielką niecierpliwością czekam na kolejne części Wojny w Jangblizji, a Was, póki co, zachęcam do zapoznania się z tomem pierwszym tej cudownej historii.

Moja ocena: 6/6

FanPage na FB

Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję Autorce



* przekład: Andrzej Sapkowski

12:22, felicja79 , Autorzy
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 29 kwietnia 2012

 Rafał Kosik

Rafał Kosik / fot. Felicja

 

11 kwietnia 2012 odbyło się spotkanie z Rafałem Kosikiem w księgarni Empik w Galerii Bałtyckiej. Byłam bardzo ciekawa, jak spiszą się organizatorzy i trochę się rozczarowałam. Pomijam fakt, że pisarz nie został rozpoznany przez ochroniarza, który zatrzymał go przy pikającej bramce i kazał otworzyć plecak. Ale trudno mi nie napisać o przygotowaniu ogromnej liczby krzeseł dla czytelników. Zgadnijcie ile ich było? Policzyłam z trudem. Aż 13! Miejsc stojących o dziwo też wiele nie było, fani pisarza wyglądali zza półek z książkami, niektórzy usiedli na podłodze. „Dobrze”, że nie przyszły tłumy, bo co wtedy? Jaki sens ściągać pisarza z innego miasta, jeżeli nie liczy się na to, że ktoś będzie chciał się z nim spotkać? Księgarnia może nie jest wymarzonym miejscem na dyskusje, ale wydaje mi się, że przy odrobinie wyobraźni (i wysiłku polegającym na przesunięciu paru półek z książkami) można było tę przestrzeń zaaranżować lepiej.

Ponarzekałam, to teraz o szczegółach spotkania. Poprowadziła je dziennikarka Radia Plus Iwona Demska. Na początku osób było nie za wiele, głownie młodzież i dzieci. Stopniowo pojawiali się kolejni zainteresowani. Niestety rozmowa dotyczyła głównie cyklu „Felix, Net i Nika”. Tak jakby książki Kosika pisane dla dorosłych nie istniały. Mimo że leżały na półkach i nawet na koniec pisarz, pokazując jedną z nich, wtrącił informację o tym, że jest autorem nie tylko powieści dla młodzieży. Prowadząca spotkanie jednak zupełnie nie podjęła tego tematu. Pytania zadawała z myślą o młodych czytelnikach, starając się nadać rozmowie trochę dydaktyczny charakter.
Żałuję bardzo, że Rafał Kosik jest u nas tak niedoceniany przez dziennikarzy i czytelników (sam autor nazwał swoje książki dla dorosłych niszowymi, bo ich nakład sprzedaje się 100 razy gorzej niż cykl o Felixie, ale dodał, że pisze je tak, jak sam chce). Moim zdaniem nie tylko napisał rewelacyjne książki, ale jeszcze wydał je w swoim wydawnictwie, ale to wszystko za mało. Ktoś z moich znajomych zażartował sobie, że czasami artysta musi najpierw umrzeć, żeby zostać docenionym. Mam nadzieję, że czytelnicy jednak wcześniej poznają się na twórczości Kosika. Może młode pokolenie, które teraz czyta „Felixa…”, gdy dorośnie sięgnie po „Marsa”, „Vertical” czy „Kameleona”?

Rozmowa Iwony Demskiej z pisarzem rozpoczęła się od pytania o ilość napisanych książek, a raczej od stwierdzenia, że jest ich bardzo dużo. Autor powiedział, że jest pracoholikiem (i leniem jednocześnie) i stąd tyle tych powieści. Później dziennikarka pytała o szkołę i czytane lektury, a także początki twórczości. Dowiedziałam się, że pisarz nie znosił czytania lektur, a pisanie wypracowań szło mu bardzo źle. Na maturze zamiast wymaganych czterech stron napisał dwie i pół, ale musiały być dobre, bo zdał. Poezji nie lubi. „Pana Tadeusza” doczytał tylko do drugiej księgi. Tłumaczył się w ten sposób, że ma problem z szefami nad sobą (wytrzymał cztery miesiące na etacie i z hukiem się zwolnił) i w szkole było tak samo. Trzy czwarte lektur było jego zdaniem nieciekawych, więc radził sobie lawirując. Z listy przeczytał np. książki: Prusa, Sienkiewicza i Lema. To właśnie twórczość tego ostatniego zainspirowała go do pisania fantastyki. Swoją przygodę z pisaniem zaczął bardzo wcześnie, już w pierwszej klasie podstawówki. Myślał wtedy, że będzie pisał do szuflady. Pierwsze opowiadanie ukazało się w 2001 roku w „Nowej Fantastyce” i były to „Pokoje przechodnie”.

Zanim dziennikarka oddała głos publiczności zapytała jeszcze tylko o pisanie książek dla młodzieży. Rafał Kosik powiedział, że pisze takie książki, jakie sam chciałby czytać i że w Polsce nie ma literatury fantastycznej dla młodzieży poza tą pisana przez niego i Pilipiuka, reszta według niego jest dla dziewczyn.

Pytań było sporo (więcej niż przygotowała prowadząca), choć zadawane były dość nieśmiało, jak to w takich przypadkach bywa. Młodzi czytelnicy chcieli się dowiedzieć m. in. czy autor byłby dumny, gdyby któraś z jego książek weszła na stałe do kanonu lektur (odpowiedź brzmiała: tak, ale z drugiej strony wtedy ktoś byłby zmuszony, żeby ją przeczytać), ile zajmuje napisanie jednej książki (napisanie pierwszej – zajęło półtora roku, a obecnie ok. pół roku), czy będzie film na podstawie „Felixa…” (film już jest, czeka na wyznaczenie „bezpiecznej” daty premiery, żeby nie trafić na zbyt silną konkurencję, np. typu „Shrek”), dlaczego nakręcono najpierw część drugą, a nie pierwszą (scenariusze obu napisał Rafał Kosik, ale projekt ekranizacji części pierwszej, która miała być serialem produkowanym przez TVP upadł, mimo że za scenariusz autor dostał nagrodę i pieniądze), czy będą kolejne audiobooki (tak, ale nie jest to priorytetem, wydaje je inne wydawnictwo, na razie ważniejsza jest sprzedaż „Felixa…” na rynek anglojęzyczny). Podczas zadawania pytań przez publiczność Iwona Demska dodawała pytania od siebie, będące rozwinięciem tematów podjętych przez czytelników, np. o pracę nad scenariuszem, efekty specjalne czy obsadę. Najważniejsze z nich, jak pisarz ocenia film. Kosik uważa, że film jest powyżej średniej krajowej.

Część poświęcona na dyskusje była bardzo krótka, niecałe pół godziny (kolejny powód, dla którego się zastanawiałam, po co organizowane są przez Empik spotkania, jeżeli mają trwać tak krótko). Prowadząca dwa razy kończyła spotkanie, potem zadawała jeszcze jakieś pytanie albo odzywał się głos z publiczności. Nie wiem, po co podsumowała też charakter autora w niezbyt delikatnych słowach, choć wypowiedzianych bez złych intencji, nazywając go np. krnąbrnym indywidualistą (ja bym go raczej określiła jako inteligentnego, zabawnego, trochę nieśmiałego człowieka, do tego skromnego, ale pewnego swoich umiejętności pisarskich). Widać było, że niektórzy mają niedosyt pytań. Na koniec do autora ustawiła się długa kolejka po autografy.

 

Rafał Kosik

Rafał Kosik / fot. Felicja

 

Autor: Felicja79 [cowartoprzeczytac.blox.pl]


 Andrzej Pilipiuk

Andrzej Pilipiuk / fot. Felicja

 

Ostatnio przeczytałam tyle książek Andrzeja Pilipiuka (i wciąż jeszcze czytam), że aż dziwne, że jeszcze nie mam dość. Ale to fakt, naprawdę nie mam dość, co więcej bardzo lubię książki tego pisarza (choć nie wszystkie tak samo, o czym niedługo przeczytacie na blogu). Z radością poszłam więc w sobotę (10 marca 2012) na spotkanie autorskie organizowane przez nowo powstałą Bibliotekę Manhattan w Gdańsku.

Na początek jednak powinnam ponarzekać na organizatorów spotkania, choć to już niczego nie zmieni. Jednak wspomnę tu o małej ilości krzeseł (większość fanów stała, a przyszło naprawdę bardzo wiele osób, w tym dużo młodzieży), braku powietrza (duszno było niemożliwie, aż dziw, że nikt nie zemdlał) i najgorszym – zamieszaniu, które robiły małe dzieci bawiące się na placu zabaw tuż obok sceny. Naprawdę organizatorzy nie spodziewali się takich tłumów? Wiedząc jaką popularnością wśród miłośników fantastyki cieszy się Pilipiuk i że bardzo trudno go było namówić na przyjazd do Gdańska? I tak ciężko było przynieść dodatkowe krzesła z czytelni i pobliskich bibliotecznych stolików? Nie mówiąc o wyproszeniu dzieci w inny kąt biblioteki?

To wszystko jednak pewnie Was nie interesuje, a ja długo jeszcze mogłabym pisać o swoich wrażeniach na temat nowo otwartej, najnowocześniejszej na Pomorzu „mediateki”. Więc szybko przechodzę do głównego tematu – czyli samego spotkania z autorem. Było rewelacyjne i naprawdę warto było pójść! Jeżeli kiedyś będziecie mieli okazję, nie wahajcie się, Andrzej Pilipiuk jest świetnym gawędziarzem, opowiada niesamowicie zabawne anegdoty, odgrywa scenki ze swojego życia, cytuje dialogi z książek, zdradza tajemnice niewydanych jeszcze opowiadań i powieści. Żałuje tylko jednego, że mogłam go słuchać tak krótko. Dziesięć pytań prowadzącego, dziennikarza „Gazety Wyborczej”, Przemka Guldy (któremu dwa razy trochę się dostało od pisarza za miejsce pracy) i 12 pytań czytelników, owacja na stojąco, potem rozdawanie autografów, i koniec.

Pierwsze pytanie dotyczyło braku czasu na promowanie książek i przyjazd do Gdańska wcześniej. Pisarz tłumaczył się obowiązkami rodzinnymi (żartował, że pracował nad powiększeniem rodziny), odległością (wyprawa z Krakowa do Gdańska zajmuje mu 2 dni), ale jednak uległ presji: „Męczyli, męczyli, to trzeba było przyjechać”. Drugie pytanie tyczyło już literatury, a dokładniej ilości napisanych książek i szalonego tempa pisania. Pilipiuk znowu odpowiedział żartem, że najpierw sprawdza stan konta, a potem bierze się do pisania. Bardziej na poważnie tłumaczył, że „Ile się włoży, tyle się wyjmie” i że „Trzeba swoje zrobić”. Dodał też, że z tym jego tempem pisania, to trochę mit, który on stara się podtrzymywać, jak może. A tak naprawdę, to wychodzi mu średnio jakieś 3 strony dziennie, raz napisze 10-15 stron, a czasami tylko szlifuje napisany tekst.  Opowiadał też, w jaki sposób pisze, jak siada i gdzie, nawet pokazywał, którymi palcami stuka w klawiaturę.

Następne pytanie: „Który rodzaj pisania sprawia największą satysfakcję?”. Odpowiedź: „Wolę ambitne książki, ale czytelnicy wolą Wędrowycza”. Obawiając się trochę własnej szczerości, przeliczał książki na pieniądze: „Za Wędrowycza kupuję mieszkanie, a za resztę meble i inne rzeczy”.
Przy pytaniu o ekranizacje powieści i opowiadań zabłysnął kolejnym żartem (odnośnie tego, że plany pokrzyżował mu Rywin, który przyszedł do Michnika, ale nie będzie opowiadał, co było dalej ze względu na to, że prowadzący jest dziennikarzem „Gazety Wyborczej”). Opowiedział też anegdotę o scenariuszu, który odesłał do autorki z adnotacją, że „takie potraktowanie tematu wyleczyłoby twórców Wiedźmina z reszty kompleksów”.

Potem nastąpiły mniej ciekawe pytania o emeryturę i e-booki. Pisarz emeryturę wyobraża sobie w ten sposób, że nadal będzie pisał, ale już tylko to, co chce, a nie po to, żeby zarobić na chleb. Tutaj znowu pojawiły się aluzje polityczne do podniesienia przez premiera podatku VAT na książki. Chociaż ponownie pisarz zaznaczył, że powstrzyma się ze wznoszeniem okrzyków przeciwko Unii Europejskiej ze względu na osobę prowadzącego. Publiczność jednak była wyraźnie po stronie autora, jego uwagi spotykały się z życzliwymi reakcjami.
E-booki według Pilipiuka zastąpią cześć rynku za kilka lat (ok. 10), jeżeli stanieją czytniki lub jeżeli wzrosną nasze pensje. Tu także skrytykował VAT tym razem od e-booków, które na razie nie są konkurencyjne wobec książek. Zdradził, że elektroniczne książki stanowią ok. 3-5% jego dochodów.

Szczególnie interesujące było pytanie o niechęć Pilipiuka do fantasy. Dowiedziałam się, że ta odmiana fantastyki go „nie kręci, nie wchodzi mu”. W młodości czytał Conany i były „fajne”. Sapkowskiego nie  lubi, Tolkiena też nie. Tłumaczył to „defektem mózgu”, „Ja nie muszę, nie odczuwam potrzeby”. Opowiadał, że żona go zmusiła do obejrzenia „Gry o tron”, ale po książkę nie miał ochoty sięgnąć. „Jestem inny” – podsumował.
Ciekawe było również pytanie o ulubiony gatunek literacki, chociaż tu odpowiedzi można się było domyślić. Zdecydowanie ulubione przez niego są historie alternatywne, podróże w czasie. Pisarz wciąż ma ochotę je pisać, choć zdaje sobie sprawę, ze czytelnicy mogą ich mieć już dość. On jednak chciałby, żeby jego siedmioletnie studiowanie archeologii się chociaż w ten sposób zwróciło (nazwał to „niewyżytymi ambicjami archeologicznymi”). W pisaniu „Wędrowyczy” też czuje się „nieźle”.

Przedostatnie pytanie prowadzącego tyczyło „Pana Samochodzika”. Pilipiuk dokładnie opowiedział, jak doszło do tego, że zaczął pisanie kontynuacji powieści Zbigniewa Nienackiego. W 1995 pisał na plaży „Norweski dziennik”, kiedy zaczepił go Paweł Siedlar, zapytał, co pisze, a potem zaproponował, że zrecenzuje jego opowiadania. Tak mu się spodobały, że zaniósł je do redakcji Fenixa, a oni wydrukowali. Później okazało się, że wydawnictwo poszukuje kogoś, kto napisałby kontynuację „Pana Samochodzika”. Pilipiuk napisał opowiadanie, wysłał i oddzwonili. W sumie napisał 19 części, które nazwał „symbolem swojej ówczesnej nędzy i zapału do pracy”. Dzięki nim nauczył się żonglować objętością i mrówczej pracy, miał też czas na pisanie „Wędrowyczy” i innych dzieł.

A nad czym obecnie pracuje Andrzej Pilipiuk? Wymienił aż 6 projektów: tom opowiadań bez Wędrowycza (ma napisane już 200 stron, za miesiąc powinien być gotowy), kontynuacja „Wampira z M–3” – „Martwym okiem” (trochę o zombiakach, wampirach wegetarianach i ubecji, o różnicach mentalności i tradycji między polskimi i amerykańskimi wampirami), tom opowiadań z Wędrowyczem (główne opowiadanie” Juliusza Verne'a odwiedza kapitan Nemo, a Wędrowycz jest ostatnim strażnikiem Nautilusa), coś ściśle tajnego (ale pisarz nie zdradził co), komiks o krasnoludach (ma być skończony do marca), kontynuacja „Oka Jelenia” (tu dodał żartem: „150 cm bieżących półki muszę doczytać, a potem dać posłowie, żeby ludzie docenili”).

Pytań od czytelników nie będę streszczała wszystkich (chyba że komuś bardzo zależy, to mogę je rozwinąć w komentarzach). Wymienię tylko pokrótce, że pytano o opisy Gdańska w „Oku Jelenia”, popularyzację Wojsławic, politykę, piwo „Perła”, „13 prac Jakuba Wędrowycza”, kota i łasicę z światów alternatywnych, wątek Wędrowycza w „Wampirze z M-3”, proponowano napisanie antyutopii w stylu „Roku 1984” i kontynuacji wątku neandertalczyków z Dębinki.

Dwa pytania fanów zasługują jednak na szersze omówienie. Pierwsze o pierwowzór Wędrowycza. Okazało się, że nie ma jednego pierwowzoru, ale pisarz napatrzył się w Wojsławicach na swojego dziadka i jego kolegów, którzy opijając sukcesy po sprzedaży towarów na targu, opowiadali  o swojej przeszłości z czasów partyzantki (mniej i bardziej prawdopodobne), przy okazji nasiąkł „dziwnym” klimatem. Po raz pierwszy Jakub pojawia się w 3. tomie „Norweskiego dziennika” jako postać „trzecioplanowa”, dziadek kolegi głównego bohatera (pogłębienie postaci: kontakty z dziadkiem zwichnęły wnukowi psychikę). Przy okazji Pilipiuk odpowiedzi na to pytanie nazwał Jakuba „paskudnym dziadygą, którego lepiej mieć po swojej stronie”.

Ostatnie pytanie na spotkaniu okazało się być tym najbardziej zaskakującym, to znaczy odpowiedź na nie mnie zdziwiła. Jaka książka jest kwintesencją stylu Andrzeja Pilipiuka według niego? Otóż „Oko Jelenia”, które nazywa swoim szczytowym osiągnięciem, „przelaniem na papier wszystkiego, co w duszy gra”! Czytałam połowę „Drogi do Nidaros” (pierwszy tom cyklu) i według mnie to najsłabsza książka pisarza. Teraz chyba będę musiała ją dokończyć? Skoro pisarz tak wysoko ją ceni i do tego zamierza kontynuować (wydać 7. tom). Pilipiuk twierdzi, że wrzuca tam dużo swoich zainteresowań (historia), przemyśleń politycznych (Janusz Korwin-Mikke premierem), filozofii życiowej (bohaterowie zachowują się tak, jak ja bym się zachował: dialog z diabłem-stróżem, cyniczni, starają się zachowywać przyzwoicie, ale nie zawsze im wychodzi).



Autor: Felicja79 [cowartoprzeczytac.blox.pl]

 

| < Sierpień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Zakładki:
Antologia opowiadań
Aaronovitch Ben
Abraham Daniel
Adrian Lara
Aguirre Ann
Akab Alan
Andersen Kenneth B.
Anderson Poul
Andrews Ilona
Angelini Josephine
Anthony Piers
Antosik Adrian K.
Armstrong Kelley
Arthur Keri
Auel Jean M.
Aycliffe Jonathan
Bacigalupi Paolo
Baggott Julianna
Beagle Peter S.
Beaulieu Bradley P.
Beckett Bernard
Belitz Bettina
Białołęcka Ewa
Bishop Anne
Black Holly
Bochiński Tomasz
Bradbury Ray
Bradley Marion Zimmer
Brett Peter V.
Briggs Patricia
Brooks Terry
Brzezińska Anna
Burke Kealan Patrick
Burtenshaw Jenna
Butcher Jim
Cabot Meg
Campbell Jack
Campbell Ramsey
Canavan Trudi
Card Orson Scott
Carey Jacqueline
Carey Mike
Carriger Gail
Carroll Lee
Cashore Kristin
Cast P. C.
Cetnarowski Michał
Chadbourn Mark
Chadda Sarwat
Chapman Stepan
Charlton Blake
Chattam Maxime
Cherryh J. C.
Cholewa Michał
Cichowlas Robert
Clare Cassandra
Collins Nancy A.
Collins Suzanne
Connolly John
Cook Glen
Cooper Elspeth
Cornwell Bernard
Cronin Justin
Curley Marianne
Cyran Janusz
Ćwiek Jakub
Červenák Juraj
Davidson Mary Janice
Dąb-Mirowski Filip
De Spirito Dorotea
Deas Stephen
Del Toro Guillermo
Delaney Joseph
Dell Christopher
DeStefano Lauren
Diakow Andriej
Dick Philip K.
Disch Thomas M.
Doctorow Cory
Dodd Christina
Domagalski Dariusz
Dozois Gardner
Drukarczyk Grzegorz
Dudek Olgierd
Dukaj Jacek
Durham David Anthony
Egan Greg
Erikson Steven
Ewing Lynne
Fantaskey Beth
Farmer Philip José
Feist Raymond E.
Fitzpatrick Becca
Flanagan John
Flinn Alex
Fonstad Karen Wynn
Fox A. M.
Friedman C. S.
Frost Jeaniene
Funke Cornelia
Gaiman Neil
Gibson Howard E.
Gibson William
Gier Kerstin
Glukhovsky Dmitry
Głowacki Aleksander
Goodman Alison
Goonan Kathleen Ann
Gordon Roderick
Grant Michael
Grant Mira
Green Simon R.,
Gromyko Olga
Grossman Lev
Grzędowicz Jarosław
Haddix Margaret Peterson
Hałas Agnieszka
Harkness Deborah
Harrison Kim
Hawthorne Rachel
Hayes Gwen
Hearne Kevin
Heitz Markus
Herbert Frank
Hickman Tracy
Hill Joe
Hill Susan
Hines Jim C.
Hogan Chuck
Hohlbein Wolfgang
Holt Tom
Howard Robert E.
Huff Tanya
Huso Anthony
Hussey William
Izmajłowa Kira
Jadowska Aneta
Jaye Wells
Jess-Cooke Carolyn
Johnson Elana
Kańtoch Anna
Keaton Kelly
Kenyon Nate
King Stephen
King William
Kittredge Caitlin
Knaak Richard A.
Kołodziejczak Tomasz
Komuda Jacek
Kornew Paweł
Kosik Rafał
Kossakowska Maja Lidia
Kostick Conor
Kress Nancy
Krycz Kazimierz Jr.
Kuttner Henry
Lachlan M. D.
Lackey Mercedes
Le Guin Ursula K.
Lem Stanisław
Lerner Edward M.
Lewandowski Konrad T.
Lewis Clive Staples
Licia Troisi
Livingston Lesley
Łukjanienko Siergiej
Mafi Tahereh
Magali Hanri
Magary Drew
Małecki Jakub
Mann George
Marsden John
Martin Gail Z.
Martin George R. R.
Matuszek Paweł
McCaffrey Anne
McDermott J. M.
McDevitt Jack
McDonald Ian
McKiernan Dennis L.
McLeod Ian
McMann Lisa
Mead Richelle
Michaelis Antonia
Miller Karen
Miszczuk Katarzyna Berenika
Misztal Izabela
Moore John
Morgan Richard
Morgenstern Erin
Mortka Marcin
Norton Andre
Novik Naomi
Oliver Lauren
Olivier Jana
Olszówka Piotr
Opracowanie
Orwell George
Owen James A.
Pankiejewa Oksana
Panow Wadim
Paolini Christopher
Paver Michelle
Peake Mervyn
Piekara Jacek
Pierce Tamora
Pilipiuk Andrzej
Piskorski Krzysztof
Pjankowa Karina
Pląskowski Tomasz
Poole Gabriella
Poznanski Ursula
Pratchett Terry
Prineas Sarah
Raduchowska Martyna
Rain J. R.
Rajaniemi Hannu
Randall Cecilia
Raniszewski Maciej
Rankin Robert
Rees Rod
Renault Mary
Reystone A. R.
Rhiannon Lassiter
Rice Anne
Richardson Kat
Ringo John
Riordan Rick
Robinson Kim Stanley
Rodda Emily
Rothfuss Patrick
Rowling J. K.
Ruda Aleksandra
Ryan Carrie
Salvatore R. A.
Sands Lynsay
Sapkowski Andrzej
Sarn Amelie
Schroeder Karl
Shepard Lucius
Showalter Gena
Siemionowa Maria
Simmons Dan
Singh Nalini
Smith Lisa Jane
Solanin Michał
Sparks Kerrelyn
Sterling Bruce
Stross Charles
Stross Charless
Strugaccy Arkadij i Borys
Sullivan Michael J.
Swann S. A.
Szablicki Janusz
Szkolnikowa Wiera
Szmidt Robert J.
Śmigiel Łukasz
Tchaikovsky Adrian
Teodorczyk Anna
Terakowska Dorota
Thomas Jeffrey
Tomaszewska Marta
Trussoni Danielle
Tuchorski Andrzej
Tumski Olaf
Turner Megan Whalen
Twardoch Szczepan
Valente Catherynne M.
Vallejo Susana
Vance Jack
VanderMeer Jeff
Ward Rachel
Wasiliew Władimir
Watts Peter
Weeks Brent
Wegner Robert M.
Weis Margaret
Wells Martha
Whitcomb Laura
White Kiersten
Wild Kate
Williams Brian
Williams Chima Cinda
Williams Tad
Willis Connie
Wójcik Robert
Wroczek Szymon
Yu Charles
Zafon Carlos Ruiz
Ziemiański Andrzej
Żulczyk Jakub
Żytowiecki Maciej
Tagi




Koalicja blogów
Dołącz do nas :-) UWAGA: zmiany!

Recenzenci:
Nika
Ew
Felicja
Krainaczytania
Avo_lusion
Polonisty
Lena
Monweg
Jareckr
Pestis
Fenrir
ZaczytAnia
Viginti Tres
Jenny
Książkówka
Sophie
Isztar
Alannada
GumcioBook
Megajra
Clarissa
Honorata
Shadya
Shoko
Agnieszka (krimifantamania)
Barwinka
Agata Przygoda
Adam Kopeć


Spotkania autorskie
Rafał Kosik
Andrzej Pilipiuk


Szablon
28 szablon ornament - fioletowy


Spis treści
A - H
I - P
R - Ż




Wyszukiwarka